Profesora Sztywnego Suta porady, obserwacje i przygody z niewielkim dodatkiem weterynarii.
niedziela, 01 kwietnia 2012
A jednak popłaca!
Siedzą Tusk z Kaczyńskim, otoczeni wianuszkiem gapiów, nad brzegiem Wisły przy fontannie i łowią ryby. Złapał Kaczyński dużą rybę i już chciał ją zabić uderzeniem pięści, kiedy zewsząd rozległo się buczenie i nieprzyjazne głosy: morderca, faszysta, wróg ryb - wolnych stworzeń.. Kaczyńskiemu zrobiło się przykro i wyrzucił rybę z powrotem do rzeki. Wtem złowił Tusk rybę, przyciągnął ją do siebie, położył na kolanach i zaczął delikatnie głaskać. Gapie zareagowali odgłosami podziwu. "Powiedz mi w końcu Donaldzie - nie wytrzymał Kaczyński- co ty robisz? "Widzisz Jarku, robię to, co się ludziom podoba, a ryba i tak zdechnie...
czwartek, 29 września 2011
Na usługach prostytutki
W latach 1939 - 1945 nasz kraj spotkała niemiecko - rosyjska okupacja. Nie muszę wspominać, że ograbieni i pobici z tej wojny nie wyszliśmy zwycięsko. Długo po wojnie okradali nas jeszcze Rosjanie, tryumfatorzy z 9 maja 1945 r. A mimo to, udało nam się odbudować naszą ojczyznę. Co więcej, wybudowaliśmy jeszcze więcej dróg, szpitali, szkół i mieszkań niźli posiadaliśmy w II Rzeczpospolitej. Z całym szacunkiem skoro wtedy mieliśmy taki potencjał, mamy go i dziś, tylko ukryty! Ja wiem, że bez stalowego pokolenia wychowanego jeszcze w II RP, nie udało by się zbudować PRL'u. Tak jak dziś trudno buduje się III RP rękami PRL'owskich aparatczyków. Ale przechodząc do sedna. Nie potrzebna nam Unia Europejska. Umiera rolnictwo, tracimy suwerenność intelektualną, skazujemy dziedzictwo przyrodnicze na niebyt. UE potrzebuje nas tylko jako rynku zbytu i taniej siły roboczej! Udało nam się po 1918 r. i 1945 r. (mimo złodziei spod czerwonej gwiazdy) uda nam się i teraz stworzyć silną i suwerenną Polskę. Bo UE potrzebna jest Polsce, jak prostytutka w dobrej rodzinie! 
wtorek, 16 sierpnia 2011
co dziesiąty
Na zachodzie 10% lekarzy może mieć problem z alkoholem lub prochami. A w Polsce może być jeszcze gorzej. To i tak na tle innych grup zawodowych wypadamy całkiem nieźle.
niedziela, 17 lipca 2011
Głupi i głupsi
Prawda to jest oczywista i powszechnie znana.
Mierni, ale wierni słudzy wokół półmózgiego pana!
środa, 13 lipca 2011
Do ilu razy sztuka?
Bardzo nie lubię ciągle prosić o to samo. Co więcej, za każdym razem, spotykać się z popełnianiem tych samych błędów względem mojej osoby. Doprowadza to mnie do szewskiej pasji i nierzadko na ustach moich goszczą słowa godne szewskiej profesji. Bo ileż razy można prosić o to samo? Jest na to jakaś recepta?
poniedziałek, 30 maja 2011
O stosunkach w pracy
Jestem osobą posiadającą wykształcenie specjalistyczne. Pracuję uczciwie za średnie wynagrodzenie, ale lubię to co robię. Jednak znajdują się wokół mnie ludzie, którym przeszkadza to, że jestem, a nawet znam się na tym co robię. Odkąd zmieniła się władza najpierw z samodzielnego stanowiska zyskałem kierownika i przestałem się cieszyć właściwym dla mojej profesji szacunkiem. A reprezentuję przecież wolny zawód o charakterze zaufania publicznego. Ostatnio pewne osoby próbują mnie zdegradować o stopień niżej w hierarchii. Ponoć nie mam właściwego wykształcenia kierunkowego. I o dziwo proponują mi stopień, gdzie są dokładnie takie same wymagania jak na stanowisku zajmowanym obecnie. Dzisiaj udałem się do naczelnego z prośbą (dosłownie), by dał mi angaż na stanowisku najwłaściwszym dla mojego wykształcenia i  zgodny z wykonywanymi przeze mnie obowiązkami. Po rozmowie za czas jakiś odwiedza mnie kadrowa z pytaniem: dlaczego wszczynam zamęt? Dodam, iż przed rozmową z pryncypałem przestudiowałem dokładnie rozporządzenie o kwalifikacjach pracowników jakie powinni spełniać. Przyszła baba, narobiła zamieszania i przed wyjściem rzuciła, że zostanę na obecnie piastowanym stanowisku. I niech mi ktoś wytłumaczy czy ludzi się wkurwia dla zasady czy z braku czasu? Bo ja tu czegoś nie rozumiem? Pracuję sobie, nie zaczepiam nikogo, ale spokoju tym nie zyskuję! I zapytam, bo mnie to nurtuje: olać to czy też jasno powiedzieć, że nie zgadzam się na degradację?! A świta języków, których nie przeraża zmiana dupy do lizania, zyskuje od początku panowania... I to też mnie wkurwia, bo często dostają więcej niż powinni.
wtorek, 03 maja 2011
Kryśka z Klanu nie ma pojęcia!
Jestem na zwolnieniu, mam utrudnione poruszanie się. To tak tytułem wstępu i wytłumaczenia dlaczego zalegam w domu miast cieszyć się okolicznościami przyrody!
Włączyłem wczoraj tv, a tam Krysia z Klanu pieprzy, bo inaczej tego nazwać nie  mogę, że tu nieopodal (ziemia kielecka) przyszli na świat: Rej, Sienkiewicz, chyba Kochanowski. Totalna bzdura! Gdzie urodził się Jan z Czarnolasu nie muszę  chyba przypominać (Sycyna) grunt, że to ziemia radomska. Umarł za to w Lublinie. Niejaki Litwos przyszedł na świat w Woli Okrzejskiej, jakieś 100 km od Lublina, wiem, bo pracowałem w tamtych okolicach. Człowiek uznawany za ojca polskiego słowa pisanego przyszedł na świat niedaleko Halicza, pozostającego obecnie pod zaborem ukraińskim. Tworzył, żył i potomstwo płodził również jakieś 100 km od Lublina w niejakim Rejowcu!
I gdzie tu prawda? Głupota poszła w eter! Wstyd dla twórców  pseudoserialu. Ale głupota nie boli, niestety!
niedziela, 17 kwietnia 2011
Minister Rolnictwa kpiarz czy bałwan?
Miałem przyjemność oglądać niedzielny program Tydzień i wysłuchać odpowiedzi ministra Sawickiego nt. weekendowej pracy lekarzy weterynarii. Odpowiedź była udzielona na pytanie rolnika, który prosił o pomoc w zapewnieniu opieki weterynaryjnej w dni wolne. Owy minister stwierdził, iż lekarze wet. mają obowiązek leczyć. HA! Leczyć to my możemy, a nie musimy. Od 1990 r. weterynaria w Polsce została bestialsko sprywatyzowana! A minister rolnictwa zapomina chyba o tym, że za pracę należy się płaca. I to godna wykonywanego zawodu. Sam byłem lekarzem weterynarii wykonującym pracę z dużymi zwierzętami. Rolnicy często nie chcą płacić dodatkowo za pracę w nocy, weekend, czy święta. I to jest problem, a nie, że nie chcemy leczyć. Proszę sobie wyobrazić lekarza medycyny, którego ktoś zrywa w środku nocy za 40 zł? Ba, zwykłego elektryka, hydraulika, tudzież innego robotnika wykwalifikowanego.  Nie zapłacisz mu, to na pewno nie przyjedzie. Lekarze wet. to często pasjonaci, którzy poza zarobkiem, czują misję w pomaganiu czworonogom. Także tym gospodarskim. Minister nic nie robi w kierunku wspierania produkcji zwierzęcej. Bywałem w krajach starej unii i wiem w czym pies pogrzebany. Zabija się rolnictwo indywidualne, kosztem produkcji wielkotowarowej. A przecież żywność z indywidualnych gospodarstw jest o wiele smaczniejsza i zdrowsza. Małe ubojnie - masarnie są idealnym pomysłem i alternatywą dla niezdrowych i niesmacznych wędlin z dużych zakładów mięsnych. Pytanie brzmi: ilu kolegów, baronów mięsnych ma minister Sawicki? Odpowiadając na to pytanie, dowiemy się dlaczego nie będzie małych ubojni - masarni.
Gdy kończyłem studia byłem zafascynowany rozwojem rolnictwa, teraz żałuję, że wybrałem ten zawód tak nieszanowany w Polsce. Polska indywidualna wieś żywiła ten naród podczas zaborów, wojen, komuny etc.  A co będzie teraz? Czy Polska podzieli los Ukrainy na siłę uprzemysławianej przez Stalina w latach '30 XX w?

środa, 23 marca 2011
Bitwa na głosy czy kłamstwo na scenie
NIE WIERZĘ w to co mówią w TVP, w Polsat i TVN już dawno przestałem wierzyć! Żeby odpadł Cugowski? Najlepszy wokal w Bitwie na głosy? Fakt, może jego wokaliści nie byli najpiękniejsi, ale kurwa mieli głos! Bo kim do chuja jest Natasza Urbańska? Urbański ją dyma czy jak? Jakieś lady gagi?!?!
To jest muzyka!
poniedziałek, 21 marca 2011
czarny wpis
Rząd funduje nam wzrost cen. Za tyle, co ostatnio zapłaciłem za tankowanie, można jeść cały miesiąc. W kinie byłem na "Czarnym czwartku". Film bardzo w porządku i pod patronatem pana Prezydenta, który niefortunnie kondolencje złożył w ambasadzie. Tak, tego samego prezydenta, co zaprasza pewnego generała, który w normalnym kraju byłby szeregowym za to co nawyprawiał. A w filmie, ani słowa o Wojciechu. Jak by to nie jego żołnierze strzelali do robotników. Film bardzo dobry i potrzebny, tylko dlaczego pominięto w nim ówczesnego szefa MON? Narzekać może i nie należy tyle, ale cóż innego pozostało za darmo? Za wszystko inne trzeba zapłacić, więc pomarudzę gratis.
wtorek, 15 lutego 2011
Włączyłem Wiadomości
Rozpoczął się festiwal lizania dupska liderom partyjnym (demokracja?) bo zbliża się formowanie list wyborczych. Władze nasze rozważają zakup rakiet od Niemców. I nie wiem, czy to dlatego, że staramy się o status mniejszości narodowej w Tysiącletniej Rzeszy, czy też jakiś nowy koń trojański? Tymczasem Lepper bierze udział w jakimś białoruskim cyrku i dziwi się, że nie pojawiła się na nim opozycja. W sumie może nie wie, iż z więzienia bądź z oklepanym dzbanem ciężko wejść na wizję. Rząd prowadzi dalej politykę ruchania nas na emerytury. Swoją drogą ciekawe jest to, iż większość uciskanych obywateli daje się okłamywać rządzącym i dość pokaźnej rzeszy uprzywilejowanych grup zawodowych. A jest ich sporo, korzystających z majątku państwowego lub innych, bardziej zuchwałych, utrzymanków budżetowych. Hitem dnia jest to, iż jest nas coraz mniej. Mężczyzn znaczy. Ja się nie przejmuję, ale nadmiaru porządnych i uczciwych kobiet to ja jakoś nie widzę. Panów i owszem. Określanych przez wynaturzone panie - ciotami. Emeryturami też się nie ma co przejmować, bo za 25 lat pierdolnie w nas asteroid!
niedziela, 13 lutego 2011
Za co?
Nie lubię demokracji. Nie lubię jej dlatego, że w naszym kraju jest zmanierowana. Niby jest równość i każdy ma głos. Tylko dlaczego Ci politycy tak kłamią i kradną? Czy budowa 1 km drogi jest aż taka droga? Dlaczego w tym kraju zarobić można tylko na oszustwie? Trzeba mieć, albo potężne lobby (wolne zawody prawnicze, dziennikarze) lub po prostu mieć dojścia (wygrać przetarg na budowanie drogich dróg). Na każdym szczeblu od centralnego po gminę liczą się układy. Ja ich nie węszę, ja wiem, że one są. Jako osoba czuła nie nierówność społeczną bardzo mi się to nie podoba. Może u nas trzeba powtórki z lat '80 XX w. Odnoszę takie wrażenie, że od Okrągłego Stołu w III RP ma miejsce jeden wielki kant. Kantują się wszyscy i wszędzie. Unia to kolejny socjalistyczny twór, który ledwo dyszy i padnie jak ZSRR ze swoim RWPG. Politycy zaś nie zastanawiają się jak można uzdrowić polskie finanse, tylko jak kolejny raz wsadzić dupę do parlamentu. Powiało optymizmem, nie ma co. Ale jakże ma być inaczej skoro przeglądając oferty sprzedaży samochodów nie mogę się zdecydować na czy z Polski, czy sprowadzany. O nowym nie ma co marzyć.
czwartek, 20 stycznia 2011
najmłodszy z 3 synów Noego
Wpuść chama do biura to atrament wypije i mordę kalką obetrze. Tak to już jest na tym świecie, iż czym większy burak, tym bardziej go widać. Mianowicie spotykam na swej zawodowej drodze, bo w prywatnym życiu staram się unikać takich znajomości, sporo ludzi z kupionym wykształceniem. Dzieje się bowiem tak, że mąż, czy kolega został np. dyrektorem, prezesem, ministrem i od razu na łeb na szyję jego znajomi robią maturę, licencjat, magistra. Potem chodzi to z zadartym nosem i sra wyżej niż dupę ma. Poznasz takiego od razu, gdy będzie straszył Cię, że zrobi Ci KONTROL (dla mnie to taki przycisk w lewym dolnym rogu klawiatury). Przykłady zachowań takiego osobnika można mnożyć i wyliczać. I pewno sporo z Was z podobnymi się spotkało. Egzaminy za prezenty, prace napisane przez innych za kilkanaście setek. Apogeum wkurwienia osiąga się wtedy, gdy taki paraintelektualny twór zaczyna zdobywać wyższe szczeble kariery. I nie przemawia do mnie fakt, że tak jest wszędzie i że srać trzeba na to. Bo w końcu trzeba powiedzieć dość! Jak ma być w tym kraju dobrze jak tylko matactwo i kumoterstwo pomagają w karierze? A jak znajdzie się już ktoś, kto stawia na uczciwość, to robi się wszystko, by go ze stołka strącić. Bo jakże to tak, zatrudniać człowieka znikąd, bez poparcia. Idąc za słynnym tekstem prof. Czekając na Qpę: "Chuja mi zrobicie kurwa! Mam kolegę w ministerstwie." życzę sobie i naszej Rzeczypospolitej, a w szczególności jej uczciwym i światłym obywatelom, by wreszcie przejrzeli na oczy i ocenili należycie sytuację.
vanitas vanitatum et omnia vanitas
środa, 19 stycznia 2011
Gdzie jest prawda?
Sytuacja jaką wykreowali Rosjanie publikując raport MAK przypomina mi pewną historyjkę zawartą w starym kawale:
Na granicy rosyjsko-chińskiej doszło do incydentu. Chińczycy ostrzelali traktor spokojnie orzący po stronie rosyjskiej pole kukurydzy.
Traktor odpowiedział ogniem z broni rakietowej i odleciał w nieznanym kierunku.
poniedziałek, 27 grudnia 2010
Wędzonki
Okres przedświąteczny w Polsce wiąże się zazwyczaj z tym, że biją, bili, albo będą bili. Idąc dalej - wędzą, wędzili, będą wędzić.
Stoję w sklepie i się przysłuchuję:
- Wędziliśta?
- Nie, dopiero żeśmy bili dzisiaj.
- No, my jutro wędzim.
- A my we czwartek. (dodam, iż była środa)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 28
Website counter

Nie tędy droga

Wartość moich zwłok to:

30752 zł

Sprawdź wartość swoich »